Dotarliby aż tutaj, pochwycilibyśmy wszystkich, gdyż nie przeczuwali wcale, że tu jesteśmy. Teraz odkryją zasadzkę! Skądże się dowiedzą? bronił się skarcony. Od was! Zauważyli, że jednego białego nie ma, a skoro się przez dłuższy czas nie zjawił, zawrócili i dotarli do miejsca, w którym pochwyciliście go. Czy się bronił? Tak, ale tylko rękoma. Nie na wiele mu się to zdało. Wskutek tego powstały jednak ślady, które jego towarzysze odnajdą. Staraliśmy się nie pozostawiać widocznych śladów. Pshaw! Kto, jak kto, ale Old Shatterhand zauważy je z pewnością! Daliście im przestrogę, wydarliście ich z moich rąk. Zły duch podszepnął wam najgorszą myśl. Z rozkoszą zabrał bym wam za karę leki!Przez długą chwilę panowała głucha cisza. Wódz zastanawiał się widocznie, co począć dalej. Znajdowałem się w pobliżu kryjówki czerwonych, dzieliło mnie od niej kilka krzaków. Gdybym przybył o minutę wcześniej byłbym spotkał całą trójkę i uwolnił Dżafara.Rozległ się znowu głos wodza: Widzicie, nikt nie przychodzi.

(Reklama: )
